
Rehabilitacja .... w Konstancinie ...
Spotkanie z maluchami zawsze jest miłe i zarazem smutne , widzę ich smutek jak odchodzę , liczą wtedy dni do następnego spotkania , staram się być co tydzień ale czasem jest to trudne z wielu powodów . Pragnę dobra Mateuszka i Elizki , to wymaga czasem poświęceń i wyrzeczeń . Takie jest już życie , Nie stać mnie na prywatną rehabilitację więc jedynym sposobem jest rehabilitowanie przez turnusy szpitalne . Ale wiąże to się z dłuższym rozstaniem , Dzieciakom jest ciężko ale mnie też , nie wiem co ze sobą robić w tym czasie , zajęta dzieciakami nie znalazłam alternatywy na czas kiedy ich nie ma . Siedzę i patrzę w puste kąty w domu ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz